Moda na weki, przetwory czy pasteryzacje, bo różne nazwy się słyszy, nie jest już tak powszechna jak dawniej;
kiedy ja i moi rówieśnicy byliśmy dziećmi, a na każdy lepszy produkt spożywczy należało zapolować, przygotowanie przetworów było czymś powszechnym, każda rodzina robiła dżemy i inne naturalne słodkości. Do słoja można było upchać prawie wszystko, a w szczególności to, co chcielibyśmy przechować np. do Świąt czy też, tu inny pomysł, zabrać ze sobą na biwak.
Octu 10 % , jak wiemy z opowiadań czy filmów, było pod dostatkiem, a do różnych marynat był po prostu niezbędny! Właściwie to jedyne co było, to właśnie ten ocet.
Składniki:
1 kg aronii
½ kg jabłek
½ kg gruszek
1 kg cukru
1 szklanka wody
Aronię umyć i zalać 1 szklanką gorącej wody, następnie dodać cukier i gotować pod przykryciem! Jabłka i gruszki obrać i zetrzeć na grubej tarce, z możliwie największymi oczkami.
Starte owoce dorzucić do ugotowanej na miękko aronii i całość zagotować.
Mieszankę owocową odstawić do następnego dnia.
Następnego dnia owoce pogotować jeszcze około dwudziestu minut. co jakiś czas mieszając, po 20 min. odstawić do wystygnięcia.
Do chłodnej masy dodać 1i1/2 saszetki żelfixu i dokładnie wymieszać.
Jeszcze raz wszystko zagotować i gorącym dżemem napełniać słoiczki;
Bardzo uważać na to, aby brzegi były czyściutkie !
Przed samym zamknięciem słoiczka możemy dodać parę kropel śliwowicy lub spirytusu, to zabezpieczy dodatkowo nasze przetwory przed popsuciem, jeżeli jednak słoiczki będą czyste, brzegi dokładnie otarte, a całość zamknięta zaraz po nałożeniu gorącego dżemu proceder ten nie będzie konieczny.






